22-10-2019, imieniny dzisiaj obchodza: Halki, Filipa, Przybyslawa


                                                        Chcesz się podzielić czymś z naszymi czytelnikami ?? Zadzwoń 516 955-325


 

 

Sławni w Koszalinie - Katarzyna Sobczyk i Henryk Fabian
Sławni w Koszalinie - Katarzyna Sobczyk i Henryk Fabian

     Z tą wspaniałą parą piosenkarzy spotkałem się po raz pierwszy na koncercie zespołu „Czerwono-czarnych” w Świdnicy. Młodemu chłopakowi, jakim wówczas byłem zaimponowała Kasia - urocza na scenie, wspaniały repertuar, do dziś śpiewany przez całą Polskę. Natomiast o Henryku /prawdziwe nazwisko Sawicki/, oprócz przeboju ”Napiszę do Ciebie z dalekiej podróży”, nie wiedziałem zbyt wiele. Przy tym krążyła o nim fama jakoby wywodził się ze szczecińskiego podwórka, gdzie był przywódcą dość agresywnej grupy. Nie przypuszczałem wówczas, że w latach osiemdziesiątych z tą parą połączą nas losy współpracy i to bardzo intensywnej. Z Henrykiem nawet się bardzo zaprzyjaźniliśmy, pomimo tego, że ja jestem absolutnym abstynentem, a On niestety nie. Kasia od urodzenia mieszkała w Koszalinie przy ulicy noszącej obecnie nazwę H. Modrzejewskej, zajmując z rodzicami pięterko niedużego budynku. Tam też urodził się im syn Sergiusz. Częste trasy koncertowe spowodowały, że Sergiusz pozostawał pod opieką Państwa Sitków, których  uważał za drugich rodziców.


 

Kasia Sobczyk na koncertach WIECZORY U KATARZYNY Koszalin

 

Henryk Fabian na trasie koncertowej

 

     Henryk w każdym wolnym czasie, między koncertami paradował z Sergiuszem po mieście, często zaglądając do mnie. Pamiętam przeurocze witanie się. Chciał Sergiusza przygotować do męskiego życia, toteż mały Sergiuszek, witając się ze mną tak ściskał moją dłoń, że naprawdę ją czułem. Kasia w międzyczasie wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie w środowiskach polonijnych robiła niesamowitą furorę. Henryk natomiast nie bardzo akceptowany przez teściów, błąkał się od znajomych do znajomych, czekając na kolejną trasę, na której pomieszkiwał w hotelach. Kilka razy mieszkał u mnie. Niestety uwielbiał drinki. Kiedyś zostawiłem Go w domu, a po powrocie zastałem pusty barek, a na balkonie w dwuszeregu buteleczki po koniakach, żytnich i whisky.    

    

     Pewnego wieczora dostałem prośbę od kontrahenta, który chciałby aby następnego dnia Fabian z recitalem wystąpił przed południem w jednym z ośrodków wypoczynkowych. Nie miałem kontaktu telefonicznego, dlatego ze współpracownikami zaczęliśmy poszukiwania. Znaleźliśmy Henryka śpiącego na ławeczce stadionu Bałtyk w Koszalinie. To mnie zmobilizowało do zajęcia się sprawą mieszkania dla Henryka. Stworzyłem program artystyczny z dużym zespołem i wspaniałymi wykonawcami, gdzie Gwiazdą  koncertu został Henryk. Z reklamą, ulotkami, nagraniami, udałem się do Prezydenta Koszalina. Argumenty przekonały Go. Zresztą to był jeden z najwspanialszych Prezydentów, uwielbiających kulturę. Bernard Kokowski, bo o nim piszę,  pomógł załatwić wspaniałą garsonierę – choć na 5-tym piętrze, ale własny kąt.

 

Afisz koncertów Fabiana,Sobczyk i innych -wykonali razem ponad 200 koncertów


     Wróciła Kasia. Chcąc połączyć tę parę, zorganizowałem w jednym z ośrodków Koszalina imprezy pod nazwą „Wieczory u Katarzyny”. Zapraszaliśmy /prócz Kasi i Henryka/ znane postacie estrady krajowej, a przy lampce wina oraz słodkiego poczęstunku, odbywały się koncerty dwa razy w miesiącu. W międzyczasie Kasia dołączyła do dużej grupy koncertującej i wydawało by się, że jest OK. Przeurocza piosenka „Zakochani” wykonywana w duecie, moim zdaniem potwierdzała tę sytuację. Niestety, zarówno Henryk, jak i kierownik zespołu mieli podobne zainteresowania nałogowe. Sielanka się skończyła. Kasia wróciła  do USA, a Henryk  pozostał /wprawdzie na krótko/ bez pracy. Sam był sobie winien. Niejednokrotnie artyści występujący w programie, wszelkimi sposobami nie dopuszczali do tego, aby w nienajlepszym stanie wyszedł na scenę. Na estradzie był do końca życia. W ostatniej jego fazie, koncertował jako suport z zespołem braci Zielińskich „Skaldowie”. Zmarł w sierpniu 2004 roku.


     Pożegnanie Henryka  z Koszalinem odbyło się w kaplicy cmentarnej przy udziale muzyków, władz, oraz przyjaciół, po czym trumnę przewieziono do Szczecina. W Szczecinie pierwsza część tej niezwykłej uroczystości odbyła się na Cmentarzu Centralnym. Przyjaciele, znajomi, oraz fani Fabiana spotkali się nad jego grobem. Tam Tadeusz Rymer (na klarnecie) i Piotr Marszałek (na cytrze) dwukrotnie zagrali popularną przed laty melodię "Petite Fleur" ("Mały kwiatek") Sidneya Becheta, ponieważ gdy byli młodzi, przyrzekli sobie, że pierwszemu, który zejdzie z tego świata, właśnie zagrają na pożegnanie tę melodię. Kasi nie było na pogrzebie.


     Jest późny wieczór. Telefon. Dzwoni Kasia. Januszu - mówi - mój synek Sergiusz ma problemy finansowe, nie mam jak Mu pomóc, załatw mu jakiś koncert w imię naszej znajomości, błagam. Rozmowa była bardzo krótka, ale wiedziałem, że jest, żyje i ma się /jak mówiła/ dobrze. Oczywiście załatwiłem Sergiuszowi dwa koncerty, nie będę pisał jak się odbyły.


     Nastał rok 2008, Kasia wróciła ze Stanów, przywożąc ze sobą chorobę, nowotwór, który towarzyszył jej do końca Jej dni. Kilka razy umawialiśmy się na mini recitale, ale ciągłe dojazdy do Bydgoszczy na naświetlanie, chemię, częste niedyspozycje, nie pozwoliły na ich zrealizowanie. Jednak grupa wspaniałych artystów między innymi Halinka Frąckowiak, Bogusław Mec, Edward Hulewicz i wielu innych a wśród niech Sergiusz Fabian Sawicki ze swoim zespołem, dokonała cudu. Na scenie koszalińskiego amfiteatru /po raz ostatni/ wystąpiła Kasia. Jej wejście z korony amfiteatru śpiewającej „Małego księcia” nie zapomnę do końca swoich dni. Nie wiedziała, że tym koncertem żegna się nie tylko z Koszalinem.


 

Ostatni koncert Katarzyny Sobczyk w koszalińskim amfiteatrze

 

I znów przyjaciele pomogli Jej walczyć z  postępującą chorobą. Halina Frąckowiak i Edward Hulewicz załatwili Kasi leczenie  w najlepszym ze szpitali leczącym choroby nowotworowe w Warszawie, gdzie oboje towarzyszyli jej do ostatniej chwili życia. Niestety choroba była silniejsza. Katarzyna Sobczyk zmarła 28 lipca 2010roku .Jest pochowana na cmentarzu na warszawskich Powązkach obok też WIELKIEGO CZESŁAWA NIEMENA.


 

Pogrzeb Kasi Sobczyk na cmentarzu powązkowskim. Urna z prochami Kasi obok kwatery Cz.Niemena


   Jej piosenki były są i będę nie tylko słuchane ale i śpiewane, bo niosą z sobą optymizm, radość i refleksje a Mały książę, Nie bądź taki szybki Bill, O mnie się nie martw, Biedroneczki są w kropeczki, Nie wiem, czy to warto, Trzynastego, Był taki ktoś, czy Osiemnaście mieć lat to nie grzech na stałe weszły do historii estrady polskiej tak jak Kasia Sobczyk, oraz  Henryk Fabian.

 

Tekst: Janusz Pietrzykowski

fot:Krzysztof Sokołów, Edward Hulewicz,archiwum JP.



paris_, 15-07-2012, odsłon: 17317

Komentarze
Fan Kasi
29-09-2012, 20:00:26
Byłem na koncercie w Teatrze Variete Muza -makabra.Jak można być ta nie przygotowanym .A aukcja??? to przykład nieudolności .Kasia w urnie się przewraca.Nie pchaj się na afisz,jak nie potrafisz!!! I to przysłowie weźcie na przyszłość do serca.NIE ZASŁUŻYŁA NA TO.Przypomnijcie sobie OSTATNI koncert Kasi w amfiteatrze -Ta część z przyjaciółmi estradowymi.To było to.Szkoda,że tak nie udany koncert w tak szczytnym celu.Widz

jednak zasluzyla, ;)
20-01-2013, 11:29:07
za porzucenie wlasnego Syna,

jednak zasluzyla, ;)
20-01-2013, 11:33:14
za porzucenie wlasnego Syna,

leszek maniakowski
21-03-2013, 16:51:21
kasia sobczyk była wielką piosękarką dorastałem na jej piosenkach słuchając ich w latach 70 tych szkoda żę tak szybko odeszła.do końca naszego życia zostanie w naszej pamięci

fanka
01-01-2015, 19:20:35
piosenkarka mojej młodości ,nawet była z mojego rocznika ,uwielbiałam ją

anka
01-01-2015, 19:22:48
uwielbiałam ją ,była z mojego rocznika

anka
01-01-2015, 19:24:30
uwielbiałam ją ,była z mojego rocznika
Dodaj komentarz
Twoje imie i nazwisko:

Wpisz komentarz:


Przepisz kod zabezpieczający:



 

 

 

Szukaj:
Gdzie kupujesz ubrania?
W galerii handlowej
Na bazarze
W sklepie z odzieżą na wagę
W innym miejscu
Nie kupuję ubrań
Za pomocą internetu

Wyniki