25-06-2017, imieniny dzisiaj obchodza: Dorota, Lucja, Wilhelm


                                                        Chcesz się podzielić czymś z naszymi czytelnikami ?? Zadzwoń 516 955-325


 

 

Latem słucham siebie, a zimą słucham wszystkiego (podczas biegu).
Latem słucham siebie, a zimą słucham wszystkiego (podczas biegu).

Bieganie z dźwiękiem i bez dźwięku, dlaczego nie użyłem słowa muzyka, hmm…  czytaj dalej. Jako, że biegam już od kilku lat i robię to wyłącznie dla siebie, to często do czynności, którą robię nawykowo dorzucam zawsze coś nowego. Wyznaję japońską filozofię „Kaizen” – czyli małe kroki ku wielkim rezultatom. Bieganie jak i muzyka odgrywają wielką rolę w moim życiu, dlatego staram się jak łączyć. Żyjemy w czasach, w których nie mamy czasu dla siebie, a czas wolny to już prehistoria.


Latem bardzo często biegam po lasach, łąkach, parkach. Na dworze dłużej jest jasno, zatem po pracy około godziny 20.00 można jeszcze przebiec sobie 10 kilometrów. Jak wbiegam do lasu i słyszę ptaki, to po całym dniu spotkań i biznesowego blichtru czuje się cudownie. Podczas biegu szukam tych dźwięków: drzewa, krzaki, zwierzęta gdzieś w oddali. Niemal za każdym razem, gdy biegnę przez las, to mam możliwość usłyszeć jakiegoś zwierzaka usłyszę. Gdybym słuchał muzyki wszystko mi by umknęło. Bez muzyki jestem bardziej uważny, rozglądam się, bardziej słucham samego siebie. Dialogi jakie ze sobą prowadzę, nie są urywane nagłym energicznym kawałkiem. Po bieganiu, nawet jeśli problem nie jest rozwiązany to mogę na niego spojrzeć już z perspektywy innej osoby. Emocje odchodzą, a to dzięki wypoceniu kortyzolu i wtłoczeniu endorfin. Lato nie trwa jednak wiecznie, później aura nie sprzyja bieganiu nocą po lesie, wszystko ze względu własnego bezpieczeństwa.

Zimą lubię słuchać, muzyki i audiobooków, a w szczególności tych biznesowych. Mam coś takiego od paru lat, że z braku czasu słucham książek. Czytam także, ale rzadziej. Niezliczona ilość godzin biegu przeradzała się w ciekawe domysły, a później pomysły i rozwiązania. Oczywiście jest różnica w tempie biegu, nie ma energicznych zwrotów i przyśpieszeń. Jeśli masz biec i nie liczysz czasu (np. wybieganie) to taka alternatywa jest czymś bardzo dobrym. Najtrudniej jest zacząć słuchać audiobooków, to jest jak przygotowanie się do wyjścia na bieganie, a potem trening w padającym śniegu i temperaturze minus 10 stopni. Pierwsze minuty są niełatwe, lecz po biegu w takich warunkach czujesz przypływ euforii i spełnienia. Po bieganiu i słuchaniu audiobook’ów, czujesz przypływ wiedzy i spełnienia ponieważ wykorzystałeś ten czas podwójnie!


Oczywiście uwielbiam różnorodność w muzyce. Wyznaję także filozofię “think out of the box – myślenie po za schematem”, dlatego nieraz słucham różnych książek jak i dobrej muzyki. Lubię hip-hop z polski i zza oceanu, alternatywę klubową i power-bangery, dzięki którym, czas z 5:30 wskakuje na 5:00, a to wszystko dzieje się podświadomie!


To czego słucham, w 80% przypadków zależy od mojego humoru. Czasem jak mam dużo ciekawych przypadków biznesowych czy prywatnych do rozwiązania, wtedy wsłuchuje się bardziej, czasem w książkę ale także w siebie.


Podsumowując, wszystko staram się robić w równowadze. Jak biegnę i widzę, że już starczy mi wiedzy, wtedy przełączam i podkręcam decybele, a jak potrzebuję coś przemyśleć, wtedy słucham siebie. Wyznaję zasadę, że wykonywanie kilku zadań nie jest dobre, ale w tym przypadku to jest ten dobry wyjątek od reguły. Polecam Tobie zajawkę od Willa Smitha, którą zobaczyłem po wprowadzeniu tych rzeczy. Krótki film, który znajdziesz w sieci, a nazywa się “Runing and reading”.


Uważnie słuchaj, a kogo, sam zdecyduj!

 



paris_, 10-09-2016, odsłon: 1818

Dodaj komentarz
Twoje imie i nazwisko:

Wpisz komentarz:


Przepisz kod zabezpieczający:



 

 

 

Szukaj:
Gdzie kupujesz ubrania?
W galerii handlowej
Na bazarze
W sklepie z odzieżą na wagę
W innym miejscu
Nie kupuję ubrań
Za pomocą internetu

Wyniki